sobota, 1 września 2012

Even the longest journey begins with a single step. First step- Praga.

Jest lato 2012.  Sam nie wiem, czy można to nazwać początkiem. Osobiście do tego momentu, byłem już w wielu europejskich krajach, a także w Pekinie (i okolicach =)) ). Nawet licząc tylko podróże z Ulką rok wcześniej byliśmy na ciekawym, samodzielnym  wyjeździe do Berlina.  Ale to ciągle nie było "To".  Praga była pierwszym miejscem, którego zwiedzanie dokładnie zaplanowałem. Wiedziałem wcześniej co chcę, muszę i mogę zobaczyć, a wszystko odbywało się według z góry ustalonego harmonogramu. Trochę paradoksalnie spowodowało to, że Praga była pierwszym miejscem którym się zachwyciliśmy. Pierwszy raz naprawdę wiedzieliśmy co oglądamy i potrafiliśmy docenić,  zaprezentowany nam geniusz ludzki.  Taki przedsmak prawdziwych podróży, ale już coś zaczynało się zmieniać. 
W podróżach kierujemy się dwoma zasadami zobaczyć jak najwięcej się da w dostępnym czasie oraz zrobić to jak najtaniej. Wygoda, leżenie na plaży czy spanie nigdy nie będzie priorytetem. Zdecydowanie zabiera to element "przygody" z podróży.
Wyruszyliśmy z Katowic Bus Brothers do Cieszyna(12 pln), potem przejście na czeską stronę granicy i pociąg do Pragi(~55pln). Była to najlepsza opcja. Taniej ale dłużej:  Polski Bus KTW-WRO-PRG, ale nawet nie znaliśmy tej możliwości, bo PB istniał dopiero rok na polskim rynku, a na stronach o tanim podróżowaniu słyszałem dopiero kilka razy, bez żadnej znajomości tematu =)) . Auto nawet nie było brane pod uwagę. Jako że jechaliśmy większym składem(albo takim a nie innym =P) nie obyło się bez melanżu w pociągu.
Gdy dotarliśmy na miejsce, była 5 rano, ale miasto tętniło życiem, nocnym życiem. W danym stanie idealnie pasowaliśmy do klimatu =P
Po dłuższym spacerze po Placu Wacława i praskiej starówce mogliśmy podziwiać wschód słońca z mostu Karola.
 
Po długim podziwianiu pięknego budownictwa Pragi udaliśmy się do akademika w którym mieliśmy spać. Wszyscy tryskali energią =D

Tak jak mówiłem spanie nie będzie priorytetem, więc dokładnie po 2h drzemki ruszyliśmy dalej w kierunku Hradczany - Zamek Praski/Katedra św. Wita/ Bazylika św. Jerzego/ Złota uliczka.
Okazały był już budynek senatu i ogrody. Nawet ja się załapałem na zdjęcie =))    
Wejście na Hradczany dostarczało nam  malowniczych widoków. 
Zamek i katedra były imponujące, a po krótkim poszukiwaniu w gąszczu wąski uliczek odnaleźliśmy także i Złotą =))      
Było koło 15 a spanie 2h po zarwaniu nocki trochę dawało się we znaki więc wróciliśmy do akademika na 1,5h drzemkę =D 
Za dużo to nie dało, każdego szkoda =P. Ruszyliśmy zobaczyć Křižíkova fontannę, a że wyszedł z tego kolejny "imprezowy" wieczór... no cóż, przynajmniej wrażenia akustyczno-wizualne były zdecydowanie wzmocnione. Niesamowity spektakl. Mieliśmy okazję zobaczyć Dzwonnika z Notre Dame, bo akurat to wystawiano tego wieczoru. Ze zdjęciami było trochę gorzej, a sprzęt umożliwiający kręcenie filmów zakupiłem dopiero w późniejszym terminie =)).
 Noc była długa, z kilkoma przygodami, m.in pomagając jakimś polakom znaleźć nocleg w przystępnej cenie zapomnieliśmy, że metro działa do 24 =)) 
Po zaledwie 4 h (w sumie to następnego dnia tak jakby, ale te ramy czasowe były dość mocno zatarte =P)  snu mieliśmy jeszcze jechać do sławnego praskiego ZOO i wracać.
Nie wiem czemu w sumie, poszliśmy jeszcze sprawdzić pociąg "na wszelki wypadek"  i okazało się że nasz został jakoś odwołany/przesunięty.  Tym sposobem nasza krótka wycieczka została jeszcze skrócona, bo z powodów logistycznych musieliśmy od razu wracać do Cieszyna, bo potem nie mielibyśmy już busa do KTW.

No nic.  Nowe miejsce zaliczone. Doświadczenie z planowaniem zdobyte. Było bardzo ciekawie.
Pod wieloma względami =D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz